ZIMOWE DOMÓWKI - SESJE U CIEBIE



Całkiem niedawno odkryłem, że fotografia dziecięca to jest to, co mnie bardzo kręci. Nie dlatego, że dzieci, zwłaszcza te małe, są takie słodkie i pocieszne. Nie o słodycz chodzi, a o niespożytą energię, ciągłe bycie w ruchu, ciekawość wszystkiego, nagłe zmiany nastroju od szalonej radości po płacz, którego nie można ogarnąć. W ciągu kilkunastu minut, godziny, jednego spotkania, jednej sesji, można z nimi przeżyć prawdziwy rollercoaster emocji i zdarzeń - zakochać się w motylu, poznać wszystkich bohaterów Psiego Patrolu, zaliczyć krótką drzemkę albo utaplać w błocie. A przede wszystkim nabiegać, spocić, nawyginać kręgosłup na wszystkie strony, utarzać w kurzu, rozczochrać...


Chłopców zawsze ciekawi aparat - mnóstwo guzików do naciśnięcia, pokręteł, oznaczeń. Chętnie oglądają sprzęt, próbują razem ze mną zrobić zdjęcia rodzicom. Dziewczynki lubią zobaczyć efekt pstrykania - zdjęcia na poglądzie, to czy wyszły jak modelki, zwracają uwagę na pozy i miny. Podbijam tę ciekawość, dawkuję i podsycam, bo dzięki temu mamy lepszy kontakt i większą ochotę na zabawę i współpracę, a dzieciaki szybko się nie nudzą. Co więcej - czują się kreatorami zdarzeń, a nie tylko bohaterami sesji.


Zima to czas domówek - sesji w mieszkaniach, pokojach dziecięcych. Nie ukrywam, że lubię domową atmosferę, naturalny rozgardiasz. Po kilkunastu minutach pękają lody, ja się wtapiam w domowe tło. Dzieci w swoich domach czują się bezpieczne, swobodne, szybciej oswajają się z aparatem. Chętnie pokazują swoje pokoje, wciągają do zabaw...


Magda, mama Mili, z którą niedawno miałem przyjemność spotkać się na sesji, napisała tak:


Gorąco polecam sesje z Karolem, zwłaszcza tym, którzy (jak ja) czują dyskomfort przed obiektywem . Karol po kilku minutach staje się "domownikiem", nawet nie wiadomo kiedy wtapia się w rodzinny pejzaż. Tworzy niesłychanie przyjacielską atmosferę, buduje zaufanie, wspaniale łapie kontakt z dzieckiem. Łagodnie podąża za tym, co się dzieje, bez wymagań, oczekiwań, zbędnego napięcia. Efektem naszego spotkania jest radosna, spontaniczna, niezwykle dynamiczna i mocno energetyczna sesja rodzinno-reportażowa. Dopóki Karol nie zawitał u nas ze swoim aparatem, nie wiedziałam, że w naszym w domu tyle się dzieje, a w prostych domowych czynnościach kryje się taki potencjał! Teraz wiem, że każdy dzień i każdy moment jest warty sfotografowania. Mamy wspaniałą pamiątkę i jestem pewna, że to nie ostatnie nasze spotkanie...

A Kaja, mama Lili, ucieszyła mnie taką opinią:


Karol nie naciska na konkretne rozwiązania. Ma swój styl i swoje propozycje, ale też słucha twoich potrzeb. Większość czasu spędził z moją córką. Ma fajne podejście do dzieci. Polecam serdecznie zaprosić go do siebie i powierzyć się jego oku.

Spotkajmy się zatem na domówce... Do zobaczenia :)


...


na zdjęciach bohaterki moich dwóch ostatnich domówek - Magda&Mila i Kaja&Lila (świetne, energetyczne dziewczyny)